Kampania społeczna „Jakie matki, takie dziatki”

Wrzesień 21st, 2012

Fundacja Banku Ochrony Środowiska opracowała kampanie społeczną na temat otyłości, w której szczególną uwagę zwraca na przekazywanie negatywnych nawyków żywieniowych przez rodziców. Jej autorzy bardzo słusznie zauważają, że tylko radykalna zmiana stylu życia, w tym nawyków żywieniowych, może przyczynić się do poprawy stanu zdrowia. Niektórzy uważają, że ze względu na przyjętą formę, jest to kampania kontrowersyjna.  

 

„Jakie matki, takie dziatki”

Osobiście nie uważam, by cała akcja była kontrowersyjna, ale jeśli nawet jest, to bardzo dobrze. O problemie otyłości trzeba mówić głośno, czasami nawet szokująco, tak aby poruszyć jak najwięcej ludzi. Dużej części osób nie podoba się hasło reklamujące kampanie „Jakie matki, takie dziatki”, które ich zdaniem sugeruje winę matki za otyłość dziecka. Myślę, że zamysłem autorów nie było wskazywanie mniej lub bardziej winnych osób, ale znalezienie realnych przyczyn problemu, tak by można było podjąć  działania. Niewątpliwie prawdą jest, że w większości polskich domów za sposób żywienia dzieci odpowiadają właśnie matki i pewnie stąd to hasło. Autorzy kampanii wcale nie zdejmują odpowiedzialności z ojców, cały czas podkreślając w dokumentach dotyczących akcji pojawia się słowo „rodzice”.

Tak jak w przysłowiu „Jakie matki, takie dziatki” to przede wszystkim rodzice odpowiadają za złe nawyki żywieniowe dzieci, nawet jeśli czynią to nieświadomie. (źródło: Ja-Ty-Jemy)

Kolejne argumenty skierowane przeciwko akcji wygłaszane są przez Elżbietę Zarębską, założycielkę jednego ze śląskich Klubów Kwadransowych Grubasów.

To jest temat bardzo drażliwy i gwarantuję, że oburzą się także rodzice dzieci ze schorzeniami, jak np. z Zespołem Pradera-Williego, który jest najczęstszą genetycznie uwarunkowaną przyczyną otyłości, czy z zespołem Downa, gdzie też występuje nadwaga. (źródło: natemat.pl)

Autorka tego poglądu uważa, że są przypadki otyłości wśród dzieci uwarunkowane genetycznie, nie związane ze stylem życia. Pełna zgoda. Ale ile jest takich przypadków? To są wyjątkowe sytuacje. Sugerowanie, że otyłość jest chorobą silnie uwarunkowaną genetycznie doprowadzi do tego, że rodzice zdrowych dzieci będą tłumaczyć otyłość swoich dzieci „złymi genami”, zamiast pomyśleć o realnej przyczynie problemu. Zresztą już tak robią. Moim zdaniem dużo lepiej jest mówić, że otyłość jest chorobą związana przede wszystkim ze stylem życia, nawet jeśli to nie uwzględnia przypadków uwarunkowanych genetycznie.

Wina nie spoczywa na rodzicach. Jest wiele innych ważniejszych czynników. Są reklamy, koledzy w klasie, jest szkoła. To tam tkwi problem i w tych sferach możemy próbować zaradzić otyłości (źródło: natemat.pl)

Pani Zarębska nie ma racji, mówiąc, że rodzice są bez winy. Dowody naukowe wskazują, że istnieje silny związek pomiędzy otyłością rodziców i dzieci. Oczywiście jest wiele innych czynników. Całe mnóstwo. Ale czy ważniejszych? Wątpię. Oczywiście można winić za otyłość wszystkich dookoła: media, kolegów, szkołę, bo ciężej jest wziąć odpowiedzialność na siebie i zrobić coś. Najpierw zmieńmy coś w sobie, a dopiero później zabierajmy się za zmianę środowiska zewnętrznego.

Każde dziecko naśladuje dorosłych, powiela wzory rodzinne, społeczne i kulturowe, często wykorzystywane przez twórców reklam produktów spożywczych. Musisz zdać sobie sprawę, że Twoje niewłaściwe wybory żywieniowe, sposób konsumpcji i zachowanie przy stole będą powielane przez Twoje dzieci także w dorosłym życiu! Mogą stać się przyczyną nie tylko wzrostu wagi, także złej kondycji fizycznej i psychicznej, problemów ze zdrowiem, a nawet niebezpiecznych chorób. (źródło: Ja-Ty-Jemy)

Ja kibicuję akcji i mam nadzieję, że dowie się o niej jak najwięcej osób. Bardzo mnie cieszy, że powstaje coraz więcej inicjatyw na rzecz walki z otyłością. Nawet jeśli mogą się wydawać kontrowersyjne. Warto.

Więcej informacji o kampanii można znaleźć na oficjalnej stronie: http://www.aktywniepozdrowie.pl/ja-ty-jemy

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
 

Skomentuj