Jak patrzeć na otyłość?

Sierpień 13th, 2012

W zeszłym tygodniu w portalu wyborcza.pl ukazał się bardzo ciekawy artykuł o wymownym tytule „Wielkie Żarcie hamburgerów” autorstwa Mariusza Zawadzkiego prezentujący ciekawy pogląd na problem otyłości.

Zawadzki pisze o tym, że otyłość jest w USA (a poza USA nie?) problemem (a właściwie nie problemem, tylko „sprawą”) społecznie akceptowaną, zupełnie naturalną, co wynika ze skali występowania zjawiska:

W 1962 roku tylko 13 proc. Amerykanów było otyłych (wskaźnik BMI powyżej 30), a kolejne 33 proc. miało nadwagę (BMI większe niż 25, ale mniejsze niż 30). W 2012 roku odsetek ludzi z nadwagą nie zmienił się, ale otyła jest ponad jedna trzecia populacji! Oznacza to, że grubasy stanowią już ponad dwie trzecie Amerykanów.

Szerzej o skali występowania problemu pisałem tutaj.

Sprawą oczywistą jest, że otyłość jest chorobą upośledzającą funkcjonowanie człowieka, ale nie dla każdego jest tak samo oczywiste, że jest to choroba generująca olbrzymie koszty dla całego społeczeństwa.

Według różnych szacunków otyli kosztują Amerykę około 200 mld dolarów rocznie.

Autor artykułu zadaje pytanie: dlaczego na ludzi otyłych nie nałożyć dodatkowych opłat, gdy np. nakłada się takowe na palaczy, niebezpiecznych kierowców.

Lekkomyślne obżarstwo uchodzi najczęściej płazem, choć np. społeczeństwo amerykańskie bezlitośnie tępi słabych lub brawurowych kierowców. Każdy wypadek i każdy mandat (szczególnie za przekroczenie prędkości czy przejechanie skrzyżowania na czerwonym) oznacza podwyżkę polisy ubezpieczeniowej. Do skóry dobrano się również palaczom, którzy stopniowo rugowani są z przestrzeni publicznej – biur, urzędów, restaruacji, parków itp. Coraz więcej amerykańskich firm, które zapewniają pracownikom ubezpieczenie zdrowotne, wymaga od palaczy, żeby z własnej kieszeni pokrywali część polisy. W zeszłym roku takie szykany wprowadził WalMart, największy pracodawca w USA, zatrudniający milion ludzi. Palacze muszą dopłacać na swoje ubezpieczenie pracownicze od 30 do 178 dolarów miesięcznie – zależnie od rodzaju polisy. Palacze zatrudnieni w PepsiCo płacą jednorazową opłatę roczną 600 dolarów, chyba że pójdą na odwyk.

Jednak dla nałożenia dodatkowych opłat na osoby otyłe nie ma społecznej aprobaty.

O ile 59 proc. Amerykanów akceptuje wyższe składki ubezpieczeniowe dla palaczy, o tyle na identyczne podwyżki dla otyłych zgadza się, jak wykazał sondaż NPR-Thomson Reuters Health Poll, tylko 31 proc. badanych. Przeciwko jest 69 proc. (być może nieprzypadkowo ten odsetek jest podobny do odsetka grubasów w USA).

Artykuł może stanowić wstęp do dyskusji na temat tego, jak postrzegać otyłość i ludzi otyłych.  Czy państwo powinno  akceptować otyłość (tak jak inne choroby np. grypę) czy być może stosować odpowiednie sankcje prawno-finansowe, które piętnowałyby to zjawisko. Znaczenie ma też jak samo społeczeństwo postrzega ludzi otyłych. Czy jest  społeczne przyzwolenie na bycie otyłym?  Ważny jest też sam aspekt językowy – jak zwracać się do osób otyłych? Słowo grubas ma pejoratywne znaczenie, natomiast słowo puszyści (puszyste to może być ciasto), w mojej ocenie jest łagodne, jakby usprawiedliwiające ten stan. Jedno i drugie nie jest trafnym określeniem. Słowem neutralnym, może nieco zbyt medycznym, ale chyba najlepiej oddającym stan rzeczy, bo bez zbędnej oceny i gloryfikacji, jest określenie z nadwagą / otyły. 

Cały artykuł znajduję się tutaj.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Blip
  • Twitter
 

3 odpowiedzi ↓

  1. monika napisał(a):

    rzeczywiście ludzi otyłych traktujemy z ulgą. Jest nam ich żal z powodów oczywistych, cieżej wykonuje im się jakiekolwiek prace z którymi „normalny człowiek”bez nadwagi nie ma problemu. Czujemy współczucie. To naturalny odruch i tak naprawdę rzadko mamy im za złe, że nie wykazują 100% efektywności.Jednakże po przeczytaniu artykułu uważam, że skoro dopadamy palaczy zakazami palenia w miejscach publicznych to czemu nie moglibyśmy wprowadzić np. podwyższenia składek zdrowotnych dla „grubasów”. Może udałoby się w ten sposób uniknąć globalnego obżarstwa a przy okazji zwiekszyć efektywność wykonywanej pracy. w sumie wyszłoby to wszystkim na zdrowie.

  2. Rose napisał(a):

    Hej, zapraszam na mojego bloga, myślę, że może pomóc w tym 🙂 http://reason-ideal.blogspot.com/

  3. Kammix napisał(a):

    A co myślicie o odchudzaniu poprzez dietę i suplementy? Co gdyby dodać do naszej diety jakieś suplementy przyspieszające odchudzanie? Korzystam z kaplanexu i w sumie udało mi się zrzucić blisko 8 kilogramów w 2 tygodnie.

Skomentuj